Pędzle do makijażu Hakuro

,,Nie no, jaja sobie robisz"- zapewne to każda z nas usłyszała by gdyby oświadczyła wszem i wobec, że nie używa ani grama makijaż...



,,Nie no, jaja sobie robisz"- zapewne to każda z nas usłyszała by gdyby oświadczyła wszem i wobec, że nie używa ani grama makijażu. Każda kobieta w mniejszym lub większym stopniu się maluje, czy to na co dzień czy na wielkie wyjścia. Rozsiądźcie się wiec wygodnie bo już dziś przedstawię Wam moich najlepszych kumpli, którzy z rana odwalają całą robotę przy moich makijażowych wojażach.


 Moje serce mniej więcej rok temu podbiły pędzle do makijażu marki Hakuro. Nie są one z naturalnego włosia, ale odwalają naprawdę świetną robotę. Są bardzo solidnie wykonane, nie ma mowy o marnym plastiku, pędzle są drewniane. 50% pań do nakładania podkładu  używa swoich rąk. Przyznaje się bez bicia, że również byłam w tej grupie gdzie po wymalowaniu moje dłonie wyglądały jakbym urwała się z kopalni węgla ,,Wujek". Pędzel do podkładu H50S zagościł w mojej kosmetyczce. W ofercie jest również dostępna nieco większa wersja tego pędzla ale sądzę, że bardziej rozsądniejsze jest zakup mniejszego gdyż przy rozprowadzaniu podkładu dotrze w każdy zakamarek naszej twarzy. 


 We wcześniejszym kosmetycznym poście dowiedzieliście się ( czy są tu jacyś panowie? Why not! ), że moim ulubieńcem co do korekta jest Pro Longwear z MAC'a. Hakuro H60 dzięki swoim kształcie idealnie się spisuje. Dotrze w każde miejsce, usuwanie cieni pod oczami czy innych różnych niedoskonałości staje się o wiele lżejsze!


Podkład nałożony, korektor zatuszował co nie co, przyszedł czas na puder. Jaki powinien być ten jedyny? Duży! ( if you know what i mean ) Hakuro H55 idealnie sobie radzi z nakładaniem pudru. Osypując twarz mamy pewność, że nie stworzymy smug tylko delikatnie utrwalimy podkład. 


Delikatne podkreślenie kości policzkowych, muśnięcie odrobiną różu nadaje piękny efekt naszej twarzy. Jest to idealne wykończenie naszych makijażowych wyczynów. Perfekcyjnie skrojony pędzel H24 z całą pewnością ułatwi nam to zadanie. 


H85 to pędzelek stworzony do podkreślania brwi jak i również do robienia kreski na oku. Z tą druga czynnością radzi sobie nieco gorzej, zdecydowanie wole aplikator dołączony do eyelinera. Podkreślanie brwi ma w malutkim paluszku więc nie sądzę, żeby odszedł z mojej kosmetyczki ze smutkiem i żalem. 

Jak widzicie mistrzem makijażu to ja nie jestem i ograniczam się tylko do podstawowych pędzli. W niedalekiej przyszłości mam zamiar zagłębić się w cienie do powiek i kupić kolejne perełki do ich nakładania :) 
Miłego wieczoru!

You Might Also Like

4 komentarze

  1. ja jakoś nigdy się nie malowałam, a czas zacząć, więc rada o pędzlach się przyda !

    http://www.kefashionsisters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam dużo dobrego o tych pędzlach. Bardzo lubię Twój blog więc byłoby mi miło gdybyś mnie zaobserwowała :*
    (jeśli możesz kliknij również w baner sheinside)

    paradiska-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre pędzle są bez wątpienia konieczne do zrobienia dobrego makijażu. Wstyd się przyznać,ale ja też jeszcze nie tak dawno nakładałam sobie fluid palcami:( O zgrozo !!!. A teraz zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Mam zestaw pędzli Kavai i jestem super zadowolona. Nie ma sensu kupować pędzelków po parę groszy, lepiej zainwestować, w dobre pędzle, które przecież kupujemy na lata :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj
    Bardzo fajny wpis, zbieram się już od ponad pół roku do zakupu kompletu pędzli i jakoś jeszcze należę do tej gorszej kategorii nakładania paluszkami :) Zawsze jak byłam w drogerii i te pędzle mnie atakowały, nie wiedziałam w sumie, których potrzebuję i do czego. Teraz już wiem i dziękuję Ci za to..
    Ps. Mogę zapytać gdzie i za ile je kupiłaś? Może się skuszę w styczniu

    Ania G

    --------------
    http://london-lavender.com

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images